Collaboration on self-regulation. We focus on automatic aspect on goal-directed behavior.
Created at: Sunday 08 August 2010 @ 09:38:31 (GMT)
Unique name: ImpliciTarget
No news
Note: some items may not be visible to you, due to viewing permissions.
Linked Data
Non-Information Resource URI: http://www.myexperiment.org/groups/265
Alternative Formats
Copyright © 2007 - 2011 The University of Manchester and University of Southampton
Log in to make a comment
Przegladając inne koncepcje celów, wydaje mi sie , ze moja jest do nich bardzo zblizona. Choćby do tej przedstawionej w tym artykule : The Effect of Feedback Sign on Task Performance Depends on Self-Concept Discrepancies. Trudno mi sie jednak zgodzić z przedstawionym tam odniesieniem do Ja. Z punktu widzenia humanistycznego jest to ważne lecz tak na prawdę, oceniajac poznawczo, każdy cel ma odniesienie do Ja i tylko od oceny podmiotu to zależy, wiec nie wydaje mi sie istotne wydzielanie celów odniesionych do Ja jako osobnych procesów. Ja dalej uwazam, ze aktywizacja jak i realizacja celów jest praktycznie pozaświadoma. To co dochodzi do świaodomości to raczej efekty oceny juz podjetych działań (coś na kształt teorii Lazarusa). Wielu pisze o przydzialaniu zasobów, ale tak jak by to juz sie dokonywało, ja myślę (ale to musze jeszcze sprawdzić), ze przydział ten jest mocno wirtualny, faktyczny przydział następuje juz po rozpoczęciu działania. Jest to racjonalne z punktu widzenia uzytkowania energii. Ciekawe co Wy o tym myslicie...
Wojtku,
Twoje twierdzenie jest prawdziwe przy założeniu, że procesy świadome nie mają regulacyjnego wpływu na zachowanie. Koresponduje to z teoria Wegnera, który twierdzi, że dążeniem do celu sterują procesy nieuświadamiane, a to, co dociera do świadomości jest tylko reprezentacją zachodzących procesów umysłowych. W książkach można znaleźć przedruki tego schematu - jeśli dobrze pamiętam jest to w publikacji Frankena.
Proces automatycznego sterowania w dążeniu do celu możliwy jest raczej, gdy komponenty czynności są zautomatyzowane, a cel działania często obecny w umyśle jednostki. Jest cała sterta badań, między innymi Carvera i Scheiera, które pokazują, że w wielu sytuacjach konieczne jest angażowanie świadomości, a jej udział ma zasadniczy wpływ na przebieg czynności.
Moim zdaniem podział na mechanizmy jawne i niejawne nie przebiega na linii Ja-Nieja, ale zgadzam się z tym, że w sytuacji, gdy cel jest ściśle związany z Ja udział świadomości może być większy niż w przypadku celu dotyczącego Nieja. Dlaczego? Wynika to z założenia, że do powstania świadomości potrzebne jest silne pobudzenie umysłu i sieci semantycznych - świadomość to nic innego jak zdolności komputacyjna umysłu (założenia wynikające z koncepcji Penrose'a). Cel związany z Ja wzbudza większe pobudzenie i tym samym zwiększa się udział świadomości.
Moim zdaniem problematyczne jest uznanie celów związanych z Ja jako wyrazistej dystynkcji psychologicznej, z tego względu, że trudno określić "granice Ja". Nawet jeśli cele silnie związane z Ja wiążą się z innymi czynnościami niż te, które nie dotyczą Ja, to sądzę, że mechanizm psychologiczny w każdym przypadku jest taki sam. Różnice między czynnościami mogę pojawiać się chociażby w sytuacji otrzymywanie informacji zwrotnej - inaczej zachowujemy się gdy feedback jest negatywny i dotyczy Ja, a inaczej gdy Ja nie dotyczy.
J
Masz rację. To prawda, to co mówiłem jest bardzo zbliżone do teorii Wegnera i Wheatley'a z tą uwagą, ż ja sądzę, że świadomośc ma znaczenie nie tylko jako interpretacja działania. Właśnie świadomość służy jako moderator działania. Nie jest ona (świadomość) niezbędna dla większości aktywności celowej, gdyż ta odbywa się poza nią (lecz z jej uwzglednieniem!). Podział na procesy świadome i automatyczne uważam za zbyt radykalny. Automatyzm z zasady sprowadza się (tak jak piszesz) do bardziej prostych czynności, które, nota bene, mogą być elementem realizacji celu. Przetwarzanie informacji pozaświadome jest nie mniej, a jak nie bardziej złożone, niż przetwarrzanie świadome. Uważam, że wszystkie cele jakie mamy są, może nie tyle aktywne, ale na pewno w jakiś sposób indeksowane i przez to na bieżąco monitorowane. Tu jako kluczową widzę pamięć i operacje na niej. Gdy tylko trafi się okazja, zgodnie ze wstępnym schematem jaki wyrysowałem wcześniej, rezerwowane są zasoby w celu ewentualnej realizacji celu, a jeśli potrzeba, to zaczyna się proces realizacji (choćby w minimalnym stopniu przybliżajacy rezultat). Czy świadomość odgrywa zasadniczą rolę miłabym wątpliwości, choć z Carverem i Scheirerem dyskutowac się nie ośmielam. Może nie jestem zbyt precyzyjny w tym co piszę, ale jak się spotkamy to moge bliżej objasnić szczegóły.
Jeśli juz mówimy o automatyzmach w dążeniu do celu, to należy wziąć pod uwagę fakt, że nie możemy tu zastosować prostych analogii do ukladów automatycznej regulacji z jakich chętnie korzysta się w takich sytuacjach (choćby okropny przykład z termostatem). By układ atomatycznej regulacji mógł działać musi być przede wszystkim znana wartość końcowa, ta do osiągnięcia (inne chwilowo pomijam). Przy działaniu człowieka niestety nie jest znany wynik jaki ma on osiągnąć. Znamy tylko jego przybliżenie, bo wynik ten (albo lepiej - stan pożądany) jest na bieżąco modyfikowany podczas działania. W takim przypadku proste układy regulacji zawodzą, gdyż uchyb od wartości zadanej jest nieznany i przez to nie można ustalić parametrów regulacji. Ludzie mają raczej mgliste pojęcie celu do jakiego zmierzają, owszem wydaje im się, że wiedzą konkretnie, ale tak naprawdę cel ten jest tylko przybliżeniem i jest modyfikowalny w każdym momencie (nawet poza swiadomością)
Co do Ja i jego udziału w działalności celowej, to zgadzam się całkowicie.
Wojtek
Słuchajcie, zastanawiając się nad wyczerpywaniem zasobów powiedziałem wczesniej, że nie tyle są one przydzielane (przez co wyczerpywane), ale tylko rezerwowane dla danej aktywności. Pewnym poparciem takiego podejścia (bardzo ostroznie o tym mówię) moze być artykuł "When Perception Is More Than Reality: The Effects of Perceived Versus Actual Resource Depletion on Self-Regulatory Behavior". (Jest on w jednym z zestawów które przesłałem) Może trochę nadinerpretuję, ale pokazane tam badania sugerują, że dla samoregulacji czy też wytrwałości wagę ma nie tyle wyczerpanie zasobów, co informacja o tym (chyba że coś pokręciłem). Świadczy to o tym, ze nie tyle wyczerpuja sie zasoby, co zmienia się zarządzanie nimi, czyli podobnie do tego co zasugerowałem we wcześniejszych moich tekstach. Hmm....
W.N.